Bal Październikowy

Follow my blog with Bloglovin

Purpurowe, złote, szare, zielone liście pokryły mazurskie pola
Płaszczem harmonii i szczęścia
Tu zając, tam lis rudawy
Wiatr chłodny swym płaszczem otula
Płaszczem świeżości.

Nad polami magiczne mgły tańczą walca wiedeńskiego w takcie na 3/4
Wrzosy liliowe rozpachnione, jak szyby w deszczu mokną
Tu kasztany, tam żołędzie
Dżdżysty deszcz obmywa twarze nasze
Twarze człowiecze.

Czerwona jarzębina plecie korale wielobarwnych wspomnień
Ostatnie podrygi babiego lata z dniem coraz krótszym przy jednym stole biesiadują
Tu zapach palonej żywicy, tam pieczone ziemniaki
Na horyzoncie przeorane trudem pole
Trudem życia.

Pod nogami droga pokryta szeleszczącym dywanem, na parapet sfrunęły dwie sikorki
Myśli jesienne w czerwonej czapce w białe kropki uśmiechają się zalotnie
Tu muchomor, tam prawdziwek
Ostatni promień słońca rozgrzewa serca
Serca skamieniałe

Wiklinowy kosz w życie się zamienia
Poranna rosa, jak kropla na policzku odkrywa siebie płaczącą
Tu dynia, tam brukselka
Jesienne ptaki uformowanymi kluczami obraz malują
Obraz przemijania.

Nitkami pajęczyn utkana, tak do życia Jesień się rodzi.

[Katarzyna Więcławska]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *