Homo homini lupus … a rzeczywistość!

Follow my blog with Bloglovin

Dro­gi wca­le nie muszą dokądś pro­wadzić… muszą tyl­ko gdzieś się zaczynać. wyjście jest łat­we. powrót wy­maga […] wy­siłku wo­li, po­nieważ jest o wiele trudniejszy.

Rzadko zdradzam fakty dotyczące mojego życia, jestem raczej outsiderem. Kochani, to był bardzo żyzny rok. Za dwa tygodnie mam egzaminy, kończę studia podyplomowe, z których jestem bardzo zadowolona i które zaowocowały spotkaniem wielu różnobarwnych osobowości. Dużo się dzieje dookoła. Zaczynam zauważać rzeczy, których do tej pory nie zauważałam, wyostrzyła się moja czujność na wiele aspektów socjologicznych i psychologicznych, a przede wszystkim na toksyczność.

Byłam świadkiem wielu sytuacji i zdarzeń.

A oto jedna z nich. Pewien starszy, elegancki Pan zaoferował swój produkt pewnej grupie osób, bez nachalności, bez osaczania, zaoferował i pozostawił do własnej decyzji, dał upust 40%, był miły serdeczny. Dodatkowo pomagał bezinteresownie użyczając swojej wiedzy, dzięki czemu ta oto grupa osób poznała wiele nowego, poszerzyła swoją wrażliwość i swój pamiętnik zwany dyskiem wewnętrznym, na którym homo sapiens zapisuje wszystko, to czego dotknie. Wszyscy korzystali z wiedzy starszego Pana i jego wskazówek napawając swoje oczy i swoje serce pięknymi widokami, cudowną muzyką, wspomnieniami, które zostają na całe życie. Wszystko wydawać by się mogło, jak w bajce!

I nagle pewnego dnia, kiedy po raz kolejny grupa tychże ludzi korzysta ze wskazówek i ofert starszego Pana pojawia się Ona – Siła Wyższa, w dosłownym tego słowa znaczeniu: burza na środku morza. A tak, na przekór losowi! A może i nie na przekór, może w jakimś celu. Może po to, by sprawdzić, jakim człowiekiem naprawdę jesteś człowieku? Czy widzisz tylko czubek własnego nosa, czy może Twój wzrok sięga po horyzont? Siła wyższa, na którą nikt nie ma wpływu, bo nikt z nas nie jest Bogiem! W obliczu zagrożenia życia zostaje podjęta decyzja, w wyniku której „z trzech zakupionych jabłek oferowanych przez starszego Pana można było posmakować tylko dwa”! Dodam, iż owa grupa otrzymała najlepszą cenę spośród wszystkich, którzy ofertę „jabłkową” wykupili.

I co się dzieje?

Człowiek człowiekowi staje się wilkiem. Nagle nieważne stają się wszystkie wskazówki starszego Pana, wszystkie upusty, jakie oferował, nie ważna staje się jego wcześniejsza, kilkudniowa dobroć a także momentami bezinteresowne wsparcie. Wielu z nas to ślepcy! Najważniejsze staje się „trzecie jabłko”. Wpada się w wir swojego nakręcenia, nie zważa się na nic, bez chwili namysłu niweczy się cały szacunek w imię wyższych negatywnych emocji i przekonań. Dobra karma zarówno, jak i zła wracają.

Czy nie lepiej siać radość, uśmiech i dobre wspomnienie po sobie, niż niesmak, smutek, rozczarowanie i wstyd? Czy warto? Czy naprawdę, ale to naprawdę wypadało?

W co tak naprawdę grają ludzie?

Jeśli pragniesz zmiany, sam stań się zmianą. Jedna osoba nie zmieni świata, w każdym razie nie od razu, ale może zapoczątkować proces, który go zmieni.

Myślę o tym od prawie trzech miesięcy i zastanawiam się ile człowieka w człowieku pozostało? Jak łatwo jest przekroczyć granicę, za którą przestajemy być sobą.  Jak szybko z kim przystajesz, takim się stajesz. Jak często ludzie przyglądają się sobie w lustrze, swojej fryzurze, jak precyzyjnie wykonują makijaż przyglądając się każdej kresce, a jak rzadko przyglądają się własnym myślom i własnemu działaniu kierowanemu ku drugiemu człowiekowi, myśląc tylko o własnej wygodzie, i o własnym „należy mi się”. Jak szybko zapominają, o tym, co otrzymali, drążąc tylko to, czego nie otrzymali, co dla nich ważne i im przynosi korzyści, nie bacząc na realia, na działanie, na które nikt nie miał wpływu. I ja nie mówię tu o minutach, godzinach zacietrzewień, miesiącach tudzież latach. Mówię o braku refleksji. Nie poznaje ludzi, ich zachowań, ich sposobu na życie, ich „należy mi się”.  Ludzi, których znałam latami. Poznaję innych ludzi, obcych mi mentalnie, toksycznych, obcych mi w sposobie postępowania i traktowania drugiego człowieka w sytuacjach trudnych. Moja czujność i wyczucie na pewne aspekty socjologiczne, psychologiczne wyostrzyła się bardzo. Najszybciej poznać drugiego człowieka w sytuacji, kiedy musi otworzyć swoje serce, kiedy powinien stłumić swój egoizm i egotyzm i spojrzeć na drugiego człowieka z miłością i dobrocią. Nastawienie typu „wszyscy są źli” oznacza – Ty sam jesteś zły. Co się dzieje z ludźmi, co się z nami dzieje ?

Nie napisałabym tego wpisu, gdyby nie dzień wczorajszy, który stał się całkiem przypadkiem początkiem pewnego rodzaju odwagi, do mówienia tu i teraz, wprost. W literaturze można spotkać tysiące pozycji słowa pisanego pertraktujących o człowieku, o jego głębi, o jego zachowaniu, postrzeganiu świata, o jego marnotrawieniu życia, o traktowaniu wielu spraw przedmiotowo, materialnie. Jest wiele mądrości, mówiących, iż warto wsłuchać się we własną wartość serca bez retuszowania i upiększeń. Bez zacietrzewienia. Ebenezer Scrooge obudził się za późno, ale się przebudził. To najważniejsze.

Starożytne przysłowie głosi:  Homo homini lupus. Moim zdaniem jest to jedno z najtrafniejszych powiedzeń w kulturze świata wywodzących się z łaciny. Oczywiście nie każdy – mówiąc kolokwialnie – ma „coś” do drugiego. Niestety coraz częściej jesteśmy zdolni bez zastanowienia, bez skrupułów sprawić drugiemu człowiekowi przykrość. Sięgamy nawet głębiej do krzywd czy cierpienia. Jest to zjawisko tak częste, iż nie może być traktowane tylko jako przypadek, tudzież wyjątek. Jest to niestety już pewnego rodzaju socjologiczno – psychologiczne zjawisko nad którym warto pochylić głowę.

Coraz częściej słyszy się hasła typu „płacę – więc wymagam”, wspomniane już tu wielokrotnie „należy mi się”. Wszyscy chcą być Panami tego Świata nie zwracając uwagi na mały, marny świat i przeciwności losu, na które wielu nie ma wpływu.

Dziwnym zjawiskiem jest również forma przekazywanej treści. Jak z wielu perspektyw, można przyglądać się tym samym zdarzeniom. Jak zło zwycięża a jeden drugiemu próbuje wmówić, że to dobro zwyciężyło. Zatem kiedy zwycięża Dobro? Czy wtedy kiedy ludzie się kłócą, kiedy nasyłają na siebie strażników „prawa”, kiedy są apodyktyczni i zaślepieni w swoje wszech-ego? Kiedy nie potrafią pochylić się i zrozumieć, tylko biegną jak ten chomik w klatce w nakręconym kołowrotku Dobra czy dobra ?

Stachura i napisał i „wyśpiewał’ piękne słowa jakże aktualne dziś. Już starożytni zwracali na to uwagę, a my nadal, nadal obsesyjnie nastawieni ku sobie, arbitralni, despotyczni, używający wszechobecnie słowa „musi” stwierdzającego konieczność istnienia określonego stanu rzeczy – bezdyskusyjnie!

Człowiek człowiekowi wilkiem
Człowiek człowiekowi strykiem
Lecz ty się nie daj zgnębić
Lecz ty się nie daj spętlić

Człowiek człowiekowi szpadą
Człowiek człowiekowi zdradą
Lecz ty się nie daj zgładzić
Lecz ty się nie daj zdradzić

Człowiek człowiekowi pumą
Człowiek człowiekowi dżumą
Lecz ty się nie daj pumie
Lecz ty się nie daj dżumie

Człowiek człowiekowi łomem
Człowiek człowiekowi gromem
Lecz ty się nie daj zgłuszyć
Lecz ty się nie daj skruszyć

Człowiek człowiekowi wilkiem
Lecz ty się nie daj zwilczyć
Człowiek człowiekowi bliźnim
Z bliźnim się możesz zabliźnić

Piękny wiersz uzewnętrzniający w sposób jasny i klarowny nasze międzyludzkie stosunki. Porównuje jacy jesteśmy dla siebie nawzajem. Jak potrafimy siebie nawzajem traktować, jak potrafimy sobie dogryźć, jak potrafimy zdeptać, jak potrafimy upodlić, jak potrafimy traktować bez szacunku, bez spojrzenia na drugiego człowieka jak na siebie samego. Potrafimy zabrudzić drugiemu życie, potrafimy zrobić z niego pośmiewisko, zniweczyć jego 25 letnią karierę i to co udało mu się zbudować w imię czego? w imię własnych, irracjonalnych powodów, zamykających człowieka w amoku własnej bezwzględności. Gdzie jest granica? Pyta Stachura, pytam i ja, również siebie! Jak uchronić się przed toksycznością innych, co zrobić z tymi, którzy nie chcą widzieć, jak pracować nad sobą samym, aby granicy nie przekroczyć, a można ją przekroczyć bardzo łatwo, w najmniej oczekiwanym momencie. Jak zadufanie i zapatrzenie w siebie samego niszczy wiele.

Stachura pokazuje istotny problem ludzkości, który gnębi nas od wieków. Stachura próbuje nas ochronić przed toksycznością innych. Upomina i nawołuje do tego, aby mieć otwarte oczy przede wszystkim na siebie, na swoje wewnętrzne Ja, na swoje zachowania. Każe również nam nie dać się drugiemu. Nie poddawać się jego złym wpływom. Uważa że we wszystkim, jak również w naszych międzyludzkich stosunkach jest nadzieja na lepsze jutro. W ostatniej zwrotce ukazuje że każdy potrafi okazać szacunek innemu człowiekowi, jeśli tego chce. Wstydem nie jest przeprosić starszego Pana, wstydem jest przekroczyć granicę dobrego smaku, granicę człowieczeństwa.

Czy od początku ludzkości taki właśnie był schemat? Czy ludzie początku dwudziestego pierwszego wieku gotowi są na wszystko, w tym pognębienie drugiego człowieka, by osiągnąć swe cele i osiągnąć egoistyczną korzyść?

Wszyscy znamy historię Prometeusza. Mit? Bajka? Przypowieść? A może prawdziwa historia, jakże aktualna i dziś. No bo Kim był Prometeusz? Prometeusz po prostu chciał pomóc ludziom … – dał im ogień, zarezerwowany wcześniej jedynie dla bogów. Udowodnił, że nie jest egoistą, pokazał, że nie myśli tylko o sobie. Myślał o wszystkich, mimo iż sam wiódł bezpieczne, bezproblemowe życie. Nie wszystkim się to jednak spodobało. Zwłaszcza „bogom”, którzy nie chcieli dzielić się ogniem z ludźmi, wszechmocni i posiadający wszystko, ale jednocześnie egoistyczni. Wszyscy wiemy, jaki los spotkał Prometeusza.

Thomas Hobbes angielski teoretyk i filozof przedstawił w XVII wieku ideę filozoficzną opartą na powiedzeniu „człowiek człowiekowi wilkiem”. Poglądy filozofa opierały się na zasadzie, że postępowaniem człowieka kieruje przede wszystkim egoizm, a jego celem jest zaspokajanie własnych potrzeb. Każdy kocha jedynie siebie, każdy jest egoistą. Jedynym celem człowieka jest zachowanie samego siebie, jedynym dobrem własne dobro. Każda rzecz jest dobra, jeśli służy celom jednostki, a jednocześnie może być zła dla innej jednostki, z której interesami jest w niezgodzie. Innej miary dobra i zła natura nie zna. Więc też każdy z natury rzeczy usiłuje wszystko, czego domaga się jego egoizm, osiągnąć dla siebie i jeśli trzeba – wywalczyć, wywalczyć wszelkimi środkami. Nie ma praw ani obowiązków, które by go ograniczały. Tak naprawdę, ile wywalczy, zależy tylko od jego sił. Stąd Homo homini lupus.

Czy Hobbes miał rację?

Ostatecznie, na pytanie czy jesteśmy „wilkiem” dla drugiego człowieka, musimy odpowiedzieć sobie sami i nie wystarczy nam zdanie filozofa.

[Katarzyna Więcławska]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *