o wytrwałości słów kilka … – śladami greckich bogów, Ateny!

Follow my blog with Bloglovin

Pierwowzorem najbardziej wytrwałego człowieka jest Benjamin Franklin, człowiek, o którym wielu napisało tomy i którego przykład wydaje się stu procentowym archetypem przemiany „od pucybuta do milionera”. Gdyby Franklinowi zabrakło w y t r w a ł o ś c i, nikt nigdy nie usłyszałby o nim. Rozpłynąłby się jak mgła po deszczu w codziennej rzeczywistości, niezauważony. Podobnie jak Stephen King, autor fantastycznych thrillerów, który gdyby zniechęcił się dziesiątkami odmów ze strony wydawców (każdą z nich nabijał na gruby hak i wieszał na ścianie swojego pokoju), byłby pewnie do dnia dzisiejszego nauczycielem w jednym z liceów w stanie Maine, a świat nie poznałby tego niesamowitego „Lśnienia”. Odmowy wydawców wytrwale znosiła także J.K. rowling, autorka Harry’ego Pottera.

Pierwszy singlowy przebój Davida Bowie „Space Oddity” przeszedł zupełnie niezauważony, spotkał się z uznaniem dopiero, kiedy został powtórnie wydany z okazji lądowania człowieka na Księżycu, a Davidowie Bowie dziesięć lat zajęło robienie kariery solowej. To się nazywa wytrwałość!

Beatlesi wydeptali wiele ścieżek do wytwórni płytowych, zanim znaleźli Parlophone (wytwórnia Decca do tej pory pluje sobie w brodę).

Historia pełna jest również przykładów odwrotnych – takich, które pokazują, że zejście z obranej drogi ma czasem głęboki sens. Walt Disney pracował dla gazety „Kansas City Star”, ale został zwolniony za brak wyobraźni i kreatywności – musiał zatem znaleźć inną życiową drogę i cały świat wie, dokąd go ona zaprowadziła. Gdyby Elvis Presley nie porzucił posady kierowcy ciężarówki, tyko trwał w tym zawodzie – nigdy nie zaśpiewałby „Always on my mind”, a Sean Connery nie zostałby najsłynniejszym Szkotem kinematografii gdyby w porę nie porzucił podnoszenia ciężarów.

https://www.youtube.com/watch?v=u9sRJ-eOHnc

Kilka dni temu wróciłam z cudownej podróży do Krainy Zeusa – Olimpu. Ateny to przepiękny ląd, pełen nieskazitelnego błękitu i głębi ukrytej w tych, pozostałych po ludach starożytnych, cząstkach. Cząstkach, w których pełno radości i smutku. W cząstkach wypełnionych po brzegi historią, skropioną tradycją i mitami.

Krążę po Akropolu wraz z trzema koleżankami, zatrzymuję się na chwilę i w bezgranicznym zamyśleniu na bezdechu przyglądam się swoistej relikwii, największemu skarbowi Aten. Dwadzieścia pięć wieków patrzy na mnie, a ja patrzę na to, co ocalało z epoki największego rozkwitu klasycznej sztuki greckiej, jaka przypadła na V wiek przed narodzeniem Chrystusa, za rządów Peryklesa.

Tego Peryklesa, który powiadał, iż od tego, kto jest bogaty, lepszy ten, kto może zostać bogatym…

DSC00743.JPGA

DSC00251.JPGA

XXI wiek też zaznaczył tu swoją obecność. Rzut kamieniem od Partenonu wyrosło Muzeum Akropolu – supernowoczesna budowla ze szkła i marmuru. Na Akropol trafia każdy, aby podziwiać, to co pozostało z zespołu architektonicznego wzniesionego pod kierunkiem wybitnego starożytnego rzeźbiarza i architekta Fidiasza, przyjaciela Peryklesa. Wejście po wysokich schodach, przejście przez bramę Akropolu robi wrażenie, przywołuje ducha przeszłości, ciepło w sercu i uśmiech na twarzy przenoszą w czasy nam nieznane. Wokół słyszę najróżniejsze języki. Grecka Wieża Babel. Są grupy z przewodnikiem, są single, są grupy przyjaciół, znajomych jak my. Jesteśmy! Japończykom (i nie tylko) nieustannie wchodzą w kadr dźwigi i rusztowania – ciągle trwają prace nad ratowaniem ocalałych fragmentów starożytnych budowli. Co jakiś czas słychać gwizdki strażników również na nas 😉 upominające niesfornych turystów za wchodzenie tam, gdzie jest to niedozwolone.

Dumnie pysznią się tu ruiny słynnych świątyń Partenonu i Erechtejou Bramy Propylejskiej i wytwornej niegdyś świątyni Apteros, wzniesionej na cześć Ateny Nike – Zwycięskiej. Najwytrwalszej z wytrwałych ! Tyle wiem, tyle serce krzyczy, ale usta milczą. Akropol stał się w starożytności wyłącznie miejscem kultu, kiedy Pytia, wyrocznia delficka, orzekła, że wzgórze ma zostać na zawsze oddane we władanie bogom, a ludzie nie mają prawa tam mieszkać. Ale jak większość przepowiedni, także i ta się nie spełniła. W ciągu wieków starożytne świątynie przechodziły przedziwne koleje losu. W czasach imperium bizantyjskiego Partenon zamieniono na kościół św. Zofii. A kiedy w XV w. miasto zdobyli Turcy, ulokowali tu meczet, dobudowując wieżę minaretu. W Erechtejonie, sanktuarium bogini Ateny Polias, opiekunki miasta (która dzieliła się miejscem z poprzednim jego patronem Erechteuszem), znajdował się harem.

A teraz spojrzenie z Akropolu w dół – na Agorę i Hefajstejon, świątynię boga kowali Hefajstosa, sumiennego rzemieślnika, który wykuł m.in. zbroję dla Achillesa, strzały dla Erosa i berło dla swojego ojca Zeusa. Pracy miał sporo, ale pomagali mu cyklopi.

DSC00238.JPGA

Na Agorze najlepiej zachował się Hefajstejon (zwany też Tezejonem). Ale jest tu też odrestaurowany kościół Świętych Apostołów z XI w. W starożytności Agora była rynkiem, na którym handlowano wszystkim – od fig po fałszywych świadków. Pod arkadami mieściły się sklepy. Stały tu gmachy administracji, jakiś czas obradowało Zgromadzenie Ludowe. W jednej z hal nauczał Zenon z Kition, twórca stoicyzmu.

12801171_10153430800848671_3271164857777621976_n

12801097_10153430800948671_3591005888870416736_n

12790875_10153430800838671_6917064909623656564_n

I znowu spojrzenie w dół, ale w drugą stronę, na teatr Dionizosa u stóp Akropolu. To tu odprawiano Wielkie Dionizje ku czci boga wina, rozkoszy i życiodajnych sił natury. Potem wystawiano sztuki Sofoklesa, Eurypidesa i Arystofanesa. Perykles wprowadził nawet specjalny zasiłek dla ubogich, aby ich także było stać na bilety.

DSC00224.JPGA

12814102_10153430800378671_5327557625809650829_n

Choć wzgórze Akropolu ma tylko 156 m wysokości, widok stąd rozległy. Patrzę na położoną najbliżej dzielnicę Plaka i wyrastającą w oddali górę Likabet (wyższą od Akropolu o ponad 100 m), z cerkiewką św. Jerzego na szczycie. Przepiękny, malowniczy szlak, który prowadzi na Likabet – pozostaje w pamięci na zawsze. Szczere rozmowy, obiecane modlitwy – niech się spełniają i wiodą na drogi szczęścia i wytrwałości. Bowiem od szczerych rozmów, marzeń, od wielkiej siły i wytrwałości zaczynają się biografie wielkich ludzi. Pamiętaj, jeśli serce jest pełne miłości, dobroci i wiary to na zewnątrz będzie biło pięknego Twego serca i duszy. To serce pokazuje jakim człowiekiem jesteś naprawdę! Jeśli nie zauważysz drobnych bezinteresownych darów innego człowieka ku Tobie, to zginiesz jak ślepiec ze świstkiem studolarówki w dłoni.

Bezimienne uczucia pragną imienia.

A teraz czas zejść do Plaki. Przemagicznej krainy gwaru i radości. Jej kręte, wąskie uliczki i łagodzące schody, XIX – wiecznych domów zdobionych cudownymi, intrygującymi motywami roślinnymi i głowami – jak na mój gust i moją wiedzę meduzami?! Spacerować bajeczną Plaką, popatrzeć na ocienione balkony z balustradami z kutego żelaza i tarasy na płaskich dachach. Poczuć biel spowitą aromatem greckiej muzyki. Zajrzeć do maleńkich kawiarenek, skosztować rodzimych smaków, poddać się czasowi i historii, spojrzeć, na wznoszący się w oddali Akropol i uśmiechnąć się do siebie, do ludzi wokół, do świata. Żyć!

plaka-athens

Idę dalej. Dochodzę do Syntagma Squer. Szerokim schodami wchodzę na taras z Grobem Nieznanego Żołnierza. Monumentalny relief przedstawia umierającego starożytnego wojownika – hoplitę. Właśnie trwa zmiana warty. Okazuje się, że nie tylko Szkoci chodzą w spódniczkach. Również ewzoni, greccy gwardziści. Ale oni noszą spódniczki białe, zapożyczone ze strojów regionalnych z północy kraju. Dwumetrowe dryblasy paradują sprężyście w butach z ogromnymi pomponami, w wełnianych getrach, wyszywanych kaftanach i czerwonych fezach na głowach.

(filmik w załączniku)

https://www.facebook.com/Intelektualne-Drogowskazy-1406728659629516/?ref=hl

ewzoni

Ileż wytrwałości jest w tych chłopcach ku temu, aby z taką precyzją rozpocząć wartę w imię tych, którzy zginęli.

Ateny to spotkanie z historią, z czasem, z ludźmi, spotkanie z sobą samym. Cenne źródło informacji o człowieku, o przeszłości ale i o tu i teraz. Ateny to również pięć odmian gniewu. Żaden język nie jest w stanie oddać całego wachlarza ludzkich emocji. To jest zadanie ponda nasze ludzkie siły i możliwości, tak jak nazwanie każdego istniejącego odcienia czy koloru. Niby oczywiste a jednak?!

Nie odniosłam porażki, po prostu odkryłam tysiąc błędnych rozwiązań.

Wytrwałość. Kochani, bądźmy wytrwali jak grecka Nike, jak Zeus panujący nad Olimpem, jak Hestia, bogini domowego ogniska, jak piękna i mądra Afrodyta.

Aby coś zmienić w życiu lub w nas samych potrzeba naprawdę wielkiej odwagi, a przede wszystkim cierpliwości i wytrwałości. Cierpliwość sprawia w nas, że z jej pomocą znosimy zło doznawane od innych, że chronimy się od niedobrego smutku. Nie każdy umie wątpić. Trzeba naprawdę wielkiego rozeznania i dużej siły ducha, aby w tej pozycji wytrwać. Nic na świecie nie zastąpi wytrwałości. Nie zastąpi jej talent – nie ma nic powszechniejszego, o czym już wiemy, niż ludzie utalentowani, którzy niestety nie odnoszą sukcesów. Nie czyni niczego również sam geniusz – nie nagradzany geniusz to już niemalże prawdziwe przysłowie. Nie czyni niczego też samo wykształcenie – świat jest pełen ludzi wykształconych. Wystarczy spojrzeć wokół, ludzi wykształconych o których … zapomniano. Tylko wytrwałość i determinacja są wszechmocne.

Siedząc na ławce, przerzucam kartki przewodnika i z żalem myślę, jak wielu miejsc nie zobaczę. Ale dom nie będzie na mnie czekał…

[Katarzyna Więcławska]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *