the beginning of…

Follow my blog with Bloglovin

Na początku każdej znajomości chciałam poczuć, co mogę dostać – na przykład ciepłą dłoń na spacerze, czy też promienny, życzliwy uśmiech. Chciałam prawdy.

Znajomość z pisaniem rozpoczęła się dawno temu. W znajomość tę wpisane było od zawsze ryzyko rozczarowania albo absolutnego wewnętrznego spełnienia. Tu nigdy nie było i nie ma półśrodków.

Czy na tym spacerze Intelektualnych Drogowskazów zabraknie nie tylko dłoni, ale i tożsamej duszy?

Zapewne Wy Moi Drodzy Czytelnicy powiecie, że w moim sposobie myślenia jest coś z asekuranctwa. Być może. Jednak patrząc na Intelektualne Drogowskazy mojej Twórczej Drogi , po przebiegnięciu tej ścieżki znajomości i już z tą „ręką w ręce” mogę założyć egoistycznie na nos różowe okulary spełnienia, pisząc z wiarą i nadzieją, że Ktoś z Was na swej Drodze skorzysta z „mych Drogowskazów” i uda się w intelektualną podróż w głąb siebie 🙂

Mam 33 lata. Nie mniej ani więcej. Metryka nie kłamie.

Spoglądając wstecz to najcudowniejszy okres mego życia. Pierwszy wpis dedykuje osobie, której założenie tego bloga zawdzięczam.

Każdy z nas zapewne – jeśli chwilę się zastanowi – zrozumie, iż spotkał w swoim życiu Mnicha. Mentora. Muzę. Sprawcę naszego działania, Kogoś kto poruszył trybiki ludzkiego myślenia, ludzkiej kreatywności. Dzięki Komu narodziło się w Was coś Nowego. Moim Mnichem był On. Z nadzieją i wiarą, że Nasze Drogi jeszcze kiedyś skrzyżują się dzięki Intelektualnym Drogowskazom i że On znowu będzie moim Mnichem a ja Jego.

w poezji

Szept zrozumienia niezrozumienia

Szept zrozumienia niezrozumienia w poezję się zamienił
Wróży z fusów misternych wspomnień gwiazd tajemnych
Swoje nie-swoje myśli obłąkanych ideologii Głupich Mędrców

Wcale się nie żaliłam, uczucie wyplute z odmętów czystego serca
Czasem prawdę skrywało pomiędzy wersami
Szept niezrozumienia dla innych gniewem się stał.

Ktoś popsuł klepsydrę z ziarenkami piasku
Złoty pył przemienił się w zły piasek.
W tyglu ludzkiej naiwnej transmutacji
Przesypuję resztki minionego przez palce.

Nie cierpię, nie tęsknię, szept zrozumienia ogarnia mnie.
Dociera do najgłębszych skarbów
Oświetla zapisany oddech, w swoje słowa czułość nadziewa.
Rozkrusza mnie cudem zjednoczenia
Widzialnym, przejrzystym, ludzkim CUDEM.

Łatwo zatonąć w ciszy, napisać kilka słów niewypowiedzianych
Poddać się ludzkiej naiwnej interpretacji.

Wcale się nie żalę, przeżyję co dane.
Każdy ma w zanadrzu tuzin własnych smutków.
Zatopiłam się w ciszy
W zgiełku świata naszego i ciągłym mówieniu było to zupełnie niemożliwe.
Odkryłam głos głęboko we mnie samej mówiący

Szept niezrozumienia zrozumieniem się stał.

[K.Więcławska]

2 thoughts on “the beginning of…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *